Loading...

Oszustwa w Azji

Oszuści i naciągacze stanowią mały promil z wszystkich osób, które spotyka się w Azji. Warto jednak o nich pamiętać i zabezpieczyć się na ewentualność ich spotkania. Z tą właśnie myślą przedstawiam Ci najpoważniejsze oszustwa z jakimi spotkałem się w trakcie podróży. Pomimo iż miało to miejsce w Azji, podobne podstępy mogą czekać na Ciebie także w innych zakątkach świata. Tekst jest dość długi ale warto go przeczytać, zwłaszcza historię z Nepalu. Być może dzięki tej lekturze zaoszczędzisz sobie kiedyś  sporych kłopotów.

Loading...

Z pierwszym oszustwem zetknąłem się w stolicy Nepalu, Kathmandu. Chciałem wypłacić gotówkę z bankomatu. Niestety okazało się, że nie akceptuje on mojej karty. Gdy odchodziłem zagadał do mnie stojący obok mężczyzna. Widział, że mam problem i zaproponował, że pokaże mi bankomat, który akceptuje moją kartę. W drodze do innej maszyny zaczął zadawać mi standardowe pytania. Skąd jestem? Jak mi się podoba Nepalu? Czy długo jestem w podróży? Kiedy wyjeżdżam?

Gdy już wypłaciłem pieniądze (niewielką sumę) zaproponował byśmy poszli się czegoś napić. Po 20 minutach rozmowy wiedział już, że podróżuję z plecakiem a mój budżet jest raczej niewielki. Wtedy zaproponował mi pewien „lukratywny” interes.

Wszystko miało opierać się o to, że wyjeżdżający z Nepalu turyści, mogą wywieźć lub wysyłać za granicę przedmioty o wartości do 15 tys. USD. To samo dla Nepalczyków wiąże się ze sporymi komplikacjami oraz wysokim opłatami celnymi. Przynajmniej tak twierdził ów człowiek.

Mój rozmówca chciał bym wysłał do Europy na swoje nazwisko drogą biżuterię. Po jej dotarciu, miałem ją odebrać i przekazać jego znajomemu. W ten sposób on uniknąłby formalności i opłat a ja za taką przysługę zarobiłbym tysiąc dolarów.

Do dziś nie wiem czemu go wtedy nie spławiłem. Teraz pewne rzeczy związane z tą sytuacją wydają mi się oczywiste jednak wtedy tak nie było. Miałem 20 lat i prawie zero doświadczenia z naciągaczami.

Zaciekawiony poszedłem do jakiegoś hotelu, gdzie poznałem kolegę mojego rozmówcy. Obaj starali się grać eleganckich biznesmenów zajmujących się handlem międzynarodowym. We dwójkę pokazali mi biżuterię wartą krocie oraz zaczęli przekonywać, że to świetny biznes. By udowodnić, że są godni zaufania pokazali mi gruby plik dokumentów turystów z którymi już współpracowali. Były tam dane Niemców, Francuzów a także jednej Polki.

Jedyne co miałem zrobić to wysłać „klejnoty” oraz zapłacić ubezpieczenie paczki. Jego zwrot miałem dostać po przekazaniu przesyłki ich człowiekowi w Europie. Ubezpieczenie miało kosztować 1500 dolarów.

Dopiero po tej mimochodem rzuconej informacji zacząłem domyślać się o co chodzi. Pomimo oporów moich rozmówców oraz presji z ich strony podziękowałem i wyszedłem z pokoju.

Celem „biznesmenów” nie była wysyłka biżuterii za granicę a jedynie zgarnięcie kwoty za „ubezpieczenie paczki”. Są dwie możliwości w jaki sposób to robili:

W przypadku łatwowiernych turystów oszuści mogli przekonać ofiarę, że są godni zaufania i sami wyślą paczkę. Turysta miał im jedynie zostawić pieniądze oraz kserokopie swoich dokumentów.

Inny scenariusz jest taki, że biznesmeni zabierali turystę do „niby” firmy kurierskiej. Tam on sam „wysyłał” paczkę i opłacał ubezpieczenie. W rzeczywistości jednak paczka jak i wysyłka były sfingowana a pieniądze od turysty trafiały do kieszeni oszustów.

Dopiero po jakimś czasie zdałem sobie sprawę z zagrożenia jakie mogła nieść ta sytuacja. Pod przykrywką biżuterii w paczce mogło znaleźć się wszystko, także narkotyki. Zapamiętaj! Nigdy nie wysyłaj lub nie zabieraj paczki, której sam nie pakowałeś i nie masz stu procent pewności co w niej jest. To dużo ważniejsza rada niż ta by nie wchodzić w jakiekolwiek interesy z nieznajomymi.

Loading...

Kolejni oszuści także chcieli wyciągnąć ode mnie grubą kasę. Mi przytrafiło się to w Chinach (w Pekinie i Szanghaju) ale wiem, że zdarza się to także w wielu innych krajach.

Ktoś zupełnie nie wzbudzający podejrzeń, mówiący bardzo dobrym angielskim proponuje Ci wspólny wypad na piwo, kawę lub ceremonię parzenia herbaty. Może to być urocza młoda pani lub elegancki pan. Może to być para a nawet cala grupa. Nie podejrzewając niczego złego zgadzasz się bo wreszcie trafił się ktoś od kogo można dowiedzieć się czegoś ciekawego o miejscu, w którym jesteś.

Nowo spotkana osoba proponuje konkretne miejsce, zapewniając, że bywa tam bardzo często. Nie patrząc na menu zamawiasz dwie kawy a potem kolejne. Wiadomo przecież, że herbata, kawa a nawet piwo w Azji, nie mogą być drogie. Po jakimś czasie osoba, z którą jesteś ulatnia się pod pretekstem pójścia do toalety.

Po długim czekaniu zdezorientowany decydujesz się wyjść. Wcześniej musisz jednak uregulować rachunek. Nagle okazuje się, że filiżanka kawy kosztowała 100 lub 200 dolarów a cały rachunek opiewa na niemałą kwotę. Zdziwiony a może i rozbawiony prosisz o menu myśląc, że to pomyłka. Niestety dostajesz specjalne menu, które zostało wcześniej przygotowane specjalnie na takie okazje. Ceny są w nim wyższe niż w najlepszych francuskich restauracjach.

Możesz próbować wzywać policję lub wykręcać się brakiem gotówki. Wszystko to jednak na marne, bo gdy policjanci przyjadą zobaczą dokładnie to samo menu co Ty. A jeśli nie masz gotówki zostaniesz odesłany z „obstawą” do bankomatu i zmuszony groźbami a nawet siłą do uregulowania należności.

Osobiście nigdy nie zdarzyło mi się dojść do tego punktu. Wiedząc zawczasu co się święci nie korzystałem z zaproszenia. Znajomy, doświadczony podróżnik skorzystał. Jednak przed złożeniem zamówienia poprosił o menu. Uratowało go to od zapłacenia słonego rachunku. Okazało się, że w karcie, którą dostał, herbata kosztowała 80 USD.

Loading...

Jedną z pierwszych rzeczy, które robisz po przylocie do obcego kraju jest wymiana waluty. Nie inaczej było gdy przyleciałem na Bali. Chciałem wymienić amerykańskie dolary na indonezyjskie rupie. W plażowej Kucie usługę taką oferuje bardzo wiele miejsc. Oferował to także jeden ze sklepów w pobliżu mojego hotelu. Kurs był tam bardzo korzystny dlatego wybrałem właśnie to miejsce. Jak się potem okazało, był to magnes, który miał przyciągnąć potencjalne ofiary.

Chciałem wymienić 100 dolarów co było równowartością ok jednego miliona rupii. Młody chłopak poinformował mnie, że może wymienić mi pieniądze jednak ma tylko banknoty o nominale 10 tys. Drobne nominały mi nie przeszkadzały, dlatego niczego nie podejrzewając zgodziłem się. Chłopak zabrał się za liczenie i podał mi kupkę banknotów, którą ja rzetelnie przeliczyłem.

Okazało się, że coś się nie zgadza. Chłopak przeprosił i na moich oczach przeliczył raz jeszcze. U niego wszystko się zgadzało dlatego myślał, że sam ponownie nie będę liczył. Skrupulatność i ponowne sprawdzenie uratowało mnie od straty ok 30 dolarów. W kupce, którą podał mi chłopak brakowało bowiem 30 banknotów. Nie bawiąc się w kolejne liczenie poprosiłem o zwrot 100 dolarów i zdenerwowany wyszedłem.

Oszuści liczą, że w dużej ilości banknotów, turysta nie połapie się, że jest ich mniej niż powinno. Dlatego czerwona lampka powinna Ci się zapalić już w momencie, kiedy ktoś proponuje wymianę pieniędzy na bardzo drobne nominały. Najlepiej transakcji dokonywać w licencjonowanych kantorach. Ja ostatecznie pieniądze wymieniłem w porządnie wyglądającym kantorze za to mającym słaby kurs.

Loading...

W porównaniu do poprzednich ostatnie oszustwo jest zdecydowanie małego kalibru. Miało ono miejsce w Mumbaiu. Będąc tam zostałem zrobiony w balona i to dosłownie.

Spacerując po bardzo popularnej wśród podróżnych Colabie natknąłem się na dwóch jegomości sprzedających gigantyczne balony. Nadmuchane miały ok. 1,5 metra wysokości i robiły wielkie wrażenie. Bez mrugnięcia okiem postanowiłem kupić takiego olbrzyma w prezencie dla swojego siostrzeńca.

Sprzedawcy wyjaśnili mi, że trzeba kupić całą paczkę w, której jest 10 balonów. Ponieważ cena była znośna, nie stanowiło to jednak kłopotu. Paczki oczywiście nie otwierałem na ulicy a już tym bardziej nie próbowałem tam niczego dmuchać. Zrobiłem to będąc już w hotelu.

Wtedy odkryłem, że w opakowaniu było dziesięć zwykłej wielkości baloników. Mój zawód był niewyobrażalny. Nie straciłem na tym fortuny, bo ledwie dwa dolary, ale poczułem się jak ktoś naprawdę zrobiony w balona

Loading...
2017-02-23T15:51:02+00:00