Loading...

Azory to wulkaniczne wyspy położone na środkowym Atlantyku. Leżą na tyle blisko, by dolecieć tam tanimi liniami, ale na tyle daleko, by spotkać na nich prawdziwą wiosnę w środku zimy.

Pierwszy raz o Azorach usłyszałem kilkanaście lat temu. Czekając w poczekalni u dentysty przeczytałem artykuł o wulkanicznych wyspach leżących w 1/4 drogi z Lizbony do Nowego Jorku. Dowiedziałem się wtedy, że na Azorach znajdują się gorące źródła, strome klify oraz, że rosną tam ananasy. Te trzy rzeczy wystarczyły, bym zapragnął tam pojechać.

Na początku lat dwutysięcznych podróże nie były jednak tak proste i tanie jak dziś. Nie było tanich lini lotniczych oraz stron internetowych, na których można by sprawdzić cenę biletów. Nie było również blogów, gdzie można by przeczytać jak zorganizować taką podróż. Azory były wtedy mało znanym i drogim kierunkiem, o którym się marzy, ale nie koniecznie się tam jeździ.

Po wielu latach myśl o portugalskich wyspach wróciła. Stało się tak pod wpływem cyklu wpisów Wojażera o Azorach. Artykuły miały dla mnie walor zarówno inspirujący jak i informacyjny. To właśnie z nich dowiedziałem się, że na Azory zaczęły latać tanie linie. Cena dolotu na wyspy znacząco spadła co jednak nie znaczy, że stała się zupełnie niska. W sezonie, czyli lipcu i sierpniu za lot trzeba zapłacić ok.1100 złotych. Jak na europejski kierunek nadal jest to dużo.

Kilka miesięcy później, nie myśląc o Azorach zacząłem planować zimowe ferie. Założenie było proste. Znaleźć lot za maksymalnie 300 zł do ładnego miejsca w Europie i spędzić tam tydzień. W grę wchodziła Malta, Włochy, Hiszpania oraz stolica Portugalii, Lizbona. Godzinami przeszukiwałem loty i rozważałem różne opcje. Zupełnie od niechcenia i z góry wiedząc jaki będzie wynik (przecież nie da się polecieć na Azory za 300 zł) jako port docelowy wpisałem Ponta Delgada. Możesz sobie wyobrazić moje zaskoczenie, gdy okazało się, że w lutym na Azory można polecieć za 70 euro czyli ok. 300 zł. Takiej okazji nie mogłem przepuścić zwłaszcza, jeśli w grę wchodziło miejsce o, którym myślałem od lat.

W ten sposób na początku lutego trochę niespodziewanie udało mi się zrealizować jedno ze swoich wielkich podróżniczych marzeń. Kolejny raz przekonałem się także, że z marzeń nigdy nie należy rezygnować. W każdej bowiem chwili może przyjść odpowiedni moment by je spełnić.

Loading...
2017-03-01T00:02:43+00:00